Jesieanna zaduma
Listopad nastraja smutkiem. Pewnie zresztą nie tylko mnie. Szybko zapadające ciemności, poranne mgły i tony przepięknych, kolorowych liści zalegających chodniki, trawniki, ulice i ogrody. Po prostu jesień. Jeszcze taka kolorowa w pełnym słońcu, ale coraz częściej w deszczu i chłodzie. To tradycyjna pora na wspomnienia tych, którzy odeszli. Z początkiem listopada dużo myślimy o najbliższych i przyjaciołach, których nie ma już z nami, a dopiero co razem pracowaliśmy, byliśmy na wakacjach, grzybach, naprawialiśmy samochód czy w pubie piliśmy piwo. Niezwykle często nasze myśli biegną także do tych, których znaliśmy jedynie z pierwszych stron gazet, okładek lifestylowych magazynów czy telewizyjnych ekranów. Dziennikarze, politycy, aktorzy i sportowcy. Ogromnie szkoda zbyt krótkiego życia Anny Przybylskiej czy Robina Williamsa i wielu innych aktorów, których mijający rok zabrał wyjątkowo dużo. Brakować będzie wspaniałych audycji Andrzeja Turskiego i Tadeusza Mosza. Ale i sportowy świat stracił w 2014 roku kilka wybitnych postaci. Tito Vilanova miał 45 lat. To o wiele za mało, by „przejść na drugą stronę”. Były szkoleniowiec jednego z najsłynniejszych klubów piłkarskich świata – FC Barcelona, najpierw jako asystent Josepa Guardioli, a od czerwca 2012 jego następca, niestety przegrał walkę z rakiem, zmorą naszych czasów. Hiszpański futbol stracił w tym roku jeszcze jednego wybitnego trenera. W lutym odszedł Luis Aragones. Miał 75 lat. Był selekcjonerem piłkarskiej reprezentacji Hiszpanii, a jego największym sukcesem było doprowadzenie drużyny do tytułu Mistrza Europy w 2008 roku. Był związany z Atletico Madryt. Fani piłki nożnej na całym świecie ronili łzy smutku w styczniu, kiedy dowiedzieli się o tym, że Eusebio, jedna z najwybitniejszych postaci w historii futbolu zasilił niebiańską reprezentację. Porównywany z samym Pele, Portugalczyk, zwany „Czarną Panterą” to król strzelców mundialu w Anglii w 1966 roku i zdobywca prestiżowej "Złotej Piłki 1965" w plebiscycie "France Football". My tutaj w kraju nad Wisłą cieszyć się możemy, że mimo wielu wspaniałych sukcesów polskich sportowców w ostatnich miesiącach, niebiańscy skauci, do anielskiej reprezentacji, powołali jedynie naszego wspaniałego kolarza górskiego i trenera tej dyscypliny, Marka Galińskiego, który w marcu zginął w wypadku samochodowym, reszcie pozostawiając jeszcze wiele okazji do wykazania się talentem, formą i wspaniałymi osiągnięciami tutaj na ziemi.
Krzysztof Bobala




